Ukrycie złej sytuacja finansowej firmy czy spółki jako oszustwo

Ukrycie złej sytuacja finansowej firmy czy spółki jako oszustwo

W orzecznictwie od dawna przyjmuje się, a doktryna z poglądem tym się zgadza, iż wprowadzenie w błąd, jako znamię czynności wykonawczej oszustwa polega na doprowadzeniu do rozbieżności między obiektywną rzeczywistością a wyobrażeniem o niej lub jej odbiorem w świadomości pokrzywdzonego. Chodzi tu o szeroki zakres zachowań kłamliwych jako źródła wprowadzenia w błąd co do okoliczności istotnych, więc tych, które są przyczyną niekorzystnego rozporządzenia mieniem, a sposób sprawcy do osiągnięcia takiego stanu rzeczy może być rozmaity, przejawiając się w różnorakich zachowaniach, jak chociażby użycie słowa, dokumentów lub innych przedmiotów. Nie muszą to być jednak zabiegi spektakularne, bo wystarczy, aby zachowanie sprawcy powodowało błędną ocenę rzeczywistości adresata tych poczynań.

Praktyka sądowa wskazuje, że osoby oskarżone o dokonanie przestępstwa oszustwa niezwykle rzadko przyznają się do jego popełnienia, w szczególności do tego, że w pełni świadomie wprowadzili pokrzywdzonego w błąd, aby doprowadzić go niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Z reguły twierdzą, że miały zamiar wywiązać się z, najogólniej mówiąc, zobowiązań finansowych zaciągniętych wobec pokrzywdzonego, lecz uniemożliwiły to powstałe później okoliczności. Wskazują przy tym właśnie na fakt zwrotu części np. zaciągniętego kredytu. Oznacza to, że w takich właśnie typowych sytuacjach zamiar dokonania występku oszustwa musi być ustalany na podstawie całości okoliczności istniejących tak w chwili popełniania tego czynu zabronionego jak i w okresie późniejszym. Jedną z nich niewątpliwie będzie owa częściowa spłata zadłużenia u pokrzywdzonego. Ale będzie to tylko jedna z całego szeregu okoliczności, które muszą zostać uwzględnione w ocenach sądu, niekoniecznie najistotniejsza lub decydująca o braku znamion przestępstwa oszustwa w zachowaniu oskarżonego.

Przy ustalaniu zamiaru sprawcy oszustwa nie przyznającego się do winy, należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności na podstawie których, można byłoby wyprowadzić wnioski co do realności wypełnienia obietnic złożonych przez sprawcę osobie rozporządzającej mieniem, a w szczególności jego możliwości finansowe, zachowanie się sprawcy po otrzymaniu pieniędzy, jego stosunek do rozporządzającego mieniem w związku z upływem terminu płatności, z jednoczesną oceną przy zwłoce płatności, zmian w sytuacji materialnej sprawcy oraz przyczyn takiego stanu rzeczy. Tylko w oparciu o kompletną ocenę okoliczności można wysnuć logiczne wnioski czy mamy do czynienia z oszustwem, czy też niekaralnym niedotrzymaniem warunków umowy.

Zła kondycja finansowa firmy nie może być wyłączną okolicznością, w oparciu o którą ustalany jest zamiar wyłudzenia. Nie należy przy tym deprecjonować znaczenia sytuacji finansowej firmy dla ustalenia zamiaru wyłudzenia. Jest bowiem oczywistym, że osoba, która zaciąga kolejne kredyty, w sytuacji gdy jej firma jest w złej kondycji finansowej, działa ze świadomością, iż nie będzie w stanie wywiązać się również z tych nowych zobowiązań. Jednak samo godzenie się sprawcy, iż zaciągniętego zobowiązania może nie wykonać w przyszłości, nie jest wystarczającą okolicznością do uznania, iż dokonano oszustwa.

Dla dokonania oceny karnoprawnej konieczne niekiedy może być „rozbicie” całej umowy na poszczególne wynikające z niej zobowiązania, z których tylko niektóre stanowić będą niekorzystne rozporządzenie mieniem.

Kontrahent transakcji dwustronnej nie ma obowiązku ujawniania sytuacji materialnej swojej firmy drugiej stronie kontraktu tak długo, dopóki przy zachowaniu reguł obowiązujących w danej sferze obrotu, które znane są drugiej stronie umowy, posiada faktyczną możliwość realizacji przyjętego na siebie umownie zobowiązania w dacie jego powstania. W przeciwnym wypadku, gdy sytuacja majątkowa podmiotu będącego stroną umowy jest trudna, zwłaszcza gdy istnieją podstawy do twierdzenia, iż nie posiada on płynności finansowej, niepoinformowanie kontrahenta o tej sytuacji stanowi zatajenie informacji o faktycznej sytuacji finansowej i prowadzi do powstania błędnego wyobrażenia drugiej strony umowy o możliwościach finansowych.

W doktrynie i orzecznictwie występuje zgodne stanowisko, że sam fakt zadłużenia nie może decydować o zamiarze wyłudzenia, a dopiero powiązanie różnych okoliczności związanych z zawieraniem umów, może pozwolić na wyprowadzenie wniosków o zamiarze oskarżonego (zob. np. A.Marek. Komentarz do art. 286 Kodeksu karnego, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 1997 r., II KKN 64/97; wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 29 kwietnia 1999 r., II AKa 48/99, Biul. Prok. Apel. rok 1999 r., nr 8). Sam fakt zawierania kolejnych umów przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą, wobec której nawet toczą się już wcześniejsze postępowania egzekucyjne, nie może być utożsamiany z działaniem takiej osoby w celu oszukania nowych kontrahentów, jeżeli inne elementy zachowania takiej osoby nie wskazują na taki zamiar. Prowadziłoby to do niczym nieuzasadnionego poglądu, iż osoba taka nie powinna zaciągać już nowych zobowiązań, wobec niespłacenia dotychczasowych, a co za tym idzie do jej eliminacji z życia gospodarczego.

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji, prosimy przejść do zakładki kontakt.

Z wyrazami szacunku.

Dodaj komentarz